Nasze pierwsze wakacje

Opublikowany Autor MamaDodaj komentarz

No i się udało… Jesteśmy nad morzem! Na szczęście droga była zupełnie pusta, bo jest przed sezonem, a Maleństwo przespało znaczną część podróży.  Strasznie się bałam takiej długiej jazdy! W końcu jechaliśmy „tylko” 4 godziny a Małemu wystarczył jeden postój.

Wybraliśmy ośrodek, w którym zapewniono nam łóżeczko turystyczne, podgrzewacz do butelek i przewijak. Dzięki temu nie musiałam jechać ciężarówką. Pierwszy raz w życiu moje rzeczy zajęły mniej niż połowę walizki. Rzeczy Maleństwa natomiast z trudem upchnęłam do jednej walizki plus kilka większych pakunków, jak pieluchy, namiot na plażę, pieluchy do kąpieli w basenie itd.

Właśnie… basen! Na terenie ośrodka miał być basen z podgrzewaną wodą… Basen owszem jest, ale wody w nim brak, co stanowi znaczne utrudnienie. Trudno… Poszliśmy nad morze. Jaka jest temperatura Bałtyku każdy wie, a mnie nie wiedzieć czemu zawsze zadziwia to, że jest aż tak zimny! A jeszcze bardziej to, że ktoś się w nim kąpie!

Na plaży pustki. W barze Pan mówi, że jesteśmy dziś pierwszymi gośćmi, a jest godzina 19:00… Poza tym przejeżdżaliśmy obok wielu pensjonatów wystawionych na sprzedaż. Wygląda na to, że turystykę nad naszym morzem również dosięgnął kryzys. Albo słuszna kara za zbyt wysokie ceny? Za to, ile płacimy za nasz „apartament” moglibyśmy spokojnie polecieć na wakacje z all inclusive do ciepłych krajów. Ale wiadomo, że z dzieckiem lepiej jest na początek wyjechać gdzieś bliżej… Niemniej cieszę się, że wreszcie wypocznę oraz pobędę z Mężem i Maleństwem.

[dzieciennik_plugin_related_posts columns="4" post_type="post" posts_per_page="4" post_thumbnail_size="medium" view="grid" ]

Dodaj komentarz